- Chcę być kochana, chcę być kochana, ja chcę być do cholery kochana !
Tak powtarzała ciągle, codziennie, w jej umyśle siedziały chyba tylko te słowa. Chciała zaakceptować samą siebie i znaleźć kogoś kto pokocha ją za to kim jest, nie chciała być zabawką po raz kolejny, nie chciała cierpieć, nie chciała kaleczyć sama siebie i zaczynać wszystkiego od początku. Był koniec czerwca, za parę dni miała skończyć się szkoła, z czego dziewczyna bardzo cieszyła sie, gdyż spotykały ją tam same przykrości, ciągle ktoś mieszał ją z błotem, a z powodu, iż miała słabą psychikę, bardzo się przez to zamykała w samej sobie.
-To już ostatnie dni tego cholernego gimnazjum, za dwa miesiące pójdę do liceum.
To ją motywowało do życia, a przykro było patrzeć jak całe szczęście z niej ucieka.
Mijały dni, jeden za drugim, po szkole przybiegała do domu, wyciągała laptop i wchodziła na blog.
---
Simon znowu kłócił się z rodzicami, miał poprawić oceny a wszystko olał. Miał dość dokładnie całego świata, życia, wszystkiego co go otaczało. Nie chciał więcej kłótni, spakował się i wyszedł z domu bez słowa. Do ust wziął papierosa i ruszył w stronę domu znajomego, postanowił się u niego zatrzymać. Miał w dupie cały świat, nie przejmował się niczym, usiadł na kanapie i zaczął jarać, myśląc że będzie to ucieczką od wszystkich problemów. Minęło parę godzin, zmęczył się wreszcie i poszedł spać. Minęło kilka dni, nie chodził do szkoły, sądził że nie ma po co. Postanowił wrócić do domu, gdzie dowiedział się, że po wakacjach wyjeżdża do Francji. W pierwszym momencie się załamał, później cieszył, a następnie zdał sobie sprawę z tego, że cały świat mu się wali.
---
Zakończenie roku szkolnego, Amy była już gotowa do wyjścia, lecz nagle usłyszała dźwięk telefonu.
- Amy ? Dziewczyna usłyszała głos swojej przyjaciółki.
- Tak, co się stało Becky ?
- Nie wychodź lepiej z domu, czekają na Ciebie z...
- No z czym ?
- Z jajkami, bitą śmietaną i papierem toaletowym.
- To którędy ja mam wyjść ?
- Przez balkon ?
- Mam skakać !?
- Nie widzę innego rozwiązania, przepraszam muszę już iść, na pewno sobie poradzisz ! Pa Amy. Becky odłożyła słuchawkę ...
Amy pobiegła pod balkon, otworzyła go, wyszła na zewnątrz i skoczyła.
Po okolicy rozniósł się jej pisk, gdyż skacząc złamała nogę. Wyjęła telefon i zadzwoniła do ojca.
- Tato potrzebuje pomocy.
- Co się stało, już wyszłaś ?
- Leżę w ogródku, za domem, chyba złamałam nogę.
- Już idę, ale co ty robisz w ogródku ?
- Tato ałł, chodź i nie zadawaj pytań, bo ja tu z bólu zaraz umrę !
Bo godzinie Amy leżała już w szpitalu, częściowo wyjąc z bólu i wyzywając Becky, która przyszła tak szybko jak tylko mogła. Na barki dziewczyny spadł kolejny problem, złamana noga. Było to poważne złamanie więc przez pierwsze dwa tygodnie miała siedzieć w domu, więc pozostało jej tylko jedno... blog.
---
Simonowi nie przechodziła przez gardło myśl o przeprowadzce. Poszedł do pokoju i nie wiedział co ze sobą robić, nie chciało mu się nic, zupełnie nic. Usiadł i zaczął myśleć, o swojej byłej i o wszystkich dziewczynach, które przeleciały mu przed oczami, podczas gdy wracał do domu.
- Dość sztucznych, lasek. Nie chcę łatwej dziwki, ani jakiegoś plastika. Zero inteligencji, tlenione włosy, kiecka za dupę. Boże szukam kogoś wartościowego, a nie z kilogramem tapety na twarzy.
Siomon'a kiedyś kręciły łatwe dziewczyny, ale ile można ? Przecież trzeba wreszcie wydorośleć i zacząć szukać jakichś wartości.
---
Minęły dwa tygodnie i Amy mogła pierwszy raz wyjść z domu po założeniu gipsu. Wybrała się na spacer do parku, niedaleko swojego domu.
---
Po jakimś czasie Simon wziął samochód i pojechał, w miasto, do parku by trochę odpocząć. Stanął, zaparkował i udał się na ławkę, wyjął książkę i zaczął czytać.
Nagle przed oczami śmignęła mu dziewczyna, o jasno-brązowych włosach, ślicznych piwnych oczach, oraz gipsem na nodze. Chwilę się na nią popatrzył i ponownie zaczął czytać. Zobaczył, że usiadła parę ławek dalej, pod drzewem, nad rzeką. Zamknął książkę i zaczął iść w jej kierunku.
---
Amy usiadła na ławce, pod starym dębem, nad lśniącą wodą. Był początek lipca, wspaniała pogoda, którą postanowiła się rozkoszować odpoczywając. Z oddali wyłaniała się postać blondyna idącego w jej stronę.
--
Simon wreszcie doszedł do tajemniczej dziewczyny i zapytał:
- Mogę się dosiąść ?

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz